Od trzech lat odkładam pieniądze z premii w osobnym koncie, które zna tylko mój bank. Moja żona myśli, że zarabiam mniej niż w rzeczywistości. Powód? Chciałem mieć coś dla siebie, poduszkę bezpieczeństwa, którą ona nie będzie mogła wydać. Czuję się jak ostatnia świnia, ale jednocześnie spokojny. Kiedy dowiaduje się, że znowu wydała kilka tysięcy na głupoty, cieszę się, że mam swoje pieniądze schowane. Wiem, że to nie fair, że kłamię jej codziennie quando mówię ile mam na koncie, ale już nie potrafię inaczej. Boi się, że jak będzie znowu między nami źle, będę miał na co się złapać. To cholernie egoistyczne, ale czasem uważam, że to jedyne co mnie ratuje.
0
FinanseAnonim2 dni temu
3 komentarze
Komentarze (3)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Kkasper_1 dni temu
Zrozumiałem Cię, ale to nie bezpieczeństwo — to時 bomb pod waszym małżeństwem, bo kiedy się to wyda (a się wyda), będzie znacznie gorzej niż te kilka tysięcy na głupoty.
+1
Uukryty911 dni temu
Rozumiem tę obawę, ale jeśli codziennie kłamiesz żonie o pieniądzach, to problem nie jest w jej wydatkach, tylko w zaufaniu między wami - i własnie ten ukryty rachunek pokazuje, że już go nie ma.
+9
Jjelen33251 dni temu
Zrozumiałem Cię, ale to są symptomy większego problemu — jeśli nie ufasz żonie w kwestii finansów, to kłamanie jej nie naprawi relacji, tylko ją pogłębi, a kiedy się dowie (a się dowie), będzie gorzej niż teraz.
+8