+80
OgólneAnonim270 dni temu
Przez ostatnie trzy miesiące codziennie po pracy zamiast iść na siłownię na którą płacę abonament, szłam do domu i kładłam się na kanapie. Scrollowałam telefon, jadłam co popadnie, szłam spać. I znowu od nowa. Mówiłam sobie że jutro, że od poniedziałku, że jak mi się poprawi humory. Tydzień temu w końcu poszłam. Bolało, byłam czerwona jak burak i zadyszana po pierwszych pięciu minutach. Ale wróciłam następnego dnia. I pojutrze. Nie piszę tego żeby się chwalić - piszę to bo jestem na siebie tak cholernie zła że tyle czasu zmarnowałam na ten bezruch. Ale jednocześnie... jest w tym też coś w rodzaju ulgi że w końcu ruszyłam.
0 komentarzy