Rok temu zaczęłam mieć ataki paniki w pracy. Te prawdziwe - zawroty głowy, serce wali jak szalone, ręce drżą, myślę że umieram. Szef był przekonany że symuluję żeby wychodzić wcześniej do domu. Trafiłam do kardiologa, neurologa, endokrynologa - wszyscy rozkładali ręce. W końcu psychiatra, diagnoza, leczenie. Teraz biorę leki i chodzę na terapię i jest... właściwie dobrze? Dziwnie jest przyznać że jest dobrze, jakby to był jakiś haczyk. Terapeutka mówi że to też jest objaw, że czekam na katastrofę nawet jak jej nie ma. Uśmiechnęłam się na to i ona się ucieszyła a ja pomyślałam 'zaraz zobaczymy' więc chyba jeszcze trochę roboty przede mną.
+58
ZdrowieAnonim370 dni temu
6 komentarzy
Komentarze (6)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Nnowy9575356 dni temu
Znam to uczucie. Sam przez to przechodziłem.
+15
Nnowy9575363 dni temu
Nie jesteś z tym sam. Naprawdę.
+10
Nnowy9575364 dni temu
Kurczę, czytam to i mam ciarki. Dokładnie moja historia.
+32
Uukryty61364 dni temu
Taki serwis był potrzebny. Dzięki że piszecie takie rzeczy.
+34
Wwielki3318365 dni temu
Dzięki że to napisałeś. Czuję się mniej dziwny.
+33
Aasia22368 dni temu
Wow. Po prostu wow.
+26