0
Ogólnewesołałza51 dni temu
Przez ostatnie trzy lata codziennie rano budzę się i patrzę na swojego męża śpiącego obok mnie. Kiedyś to było coś magicznego, teraz to po prostu... rutyna. Siedzimy przy śniadaniu, każde w swoim telefonie, wymieniam się kilka zdań o pogodzie i planach na dzień. Nie pamiętam kiedy ostatnio się śmialiśmy razem naprawdę, bez wymuszenia. Dzisiaj zauważyłam, że on też coraz częściej sprawdza godzinę, jakby czekał aż ta codzienność się skończy. Czuję się winna, bo może to przez mnie, może to dlatego, że już dawno przestałam się starać. Ale też jestem wściekła, bo czuję się jak niewidzialna w swoim własnym domu. I najgorsze jest to, że nie wiem czy chcę to zmienić, czy może właśnie tego się boję.
0 komentarzy