Mam 34 lata i od trzech lat boję się że umrę. Zaczęło się od bólu w klatce piersiowej, byłem u kardiologów, robili mi wszystkie badania - serce ok. Ale ja dalej czuję że coś mi sie dzieje, że to ten rak lub zawał. Nie potrafię normalnie żyć. Codziennie liczę puls, obserwuję każdy ból, każde mrowienie. Moja dziewczyna nie wytrzymuje już mojego panikowania. Mówi ze to wszystko w mojej głowie ale mnie to nie uspokaja. Boję się iść do lekarza bo tam mi potwierdzą najgorsze, a jednocześnie boję się nie iść. Jestem w pułapce własnego strachu i nie wiem jak się z niej wydostać.
+7
ZdrowieAnonim67 dni temu
2 komentarze
Komentarze (2)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Rrzeka430866 dni temu
Zrozumiałem Cię, bo sam mam podobnie - to jest hipochondria i lęk zdrowotny, których nie wygooglasz sobie ani nie wyleczysz szukając potwierdzenia u lekarzy. Powinieneś iść do psychologa, nie do kardiologa, bo serce masz w porządku, a twoja głowa pracuje Ci na szkodę.
+6
Sspokojnygostek5067 dni temu
Zrozumiałem cię doskonale, sam przez to przechodziłem - to nie jest lenistwo czy głupota, to zdravotność zanikająca pod naporem stresu, i ta pułapka "boję się iść do lekarza bo potwierdzi mi worst case" to klasyk, ale musisz wiedzieć że psychika potrafi symulować każdy objaw i lekarz to widział już tysiące razy, więc naprawdę powinieneś znaleźć psychologa zamiast liczyć puls co pięć minut.
+20