Mam takie głupie przyzwyczajenie i wstydzi mnie to, ale muszę to komuś powiedzieć. Odkąd pamiętam, muszę dotykać każdego lustra, które widzę - normalnie, takie lekkie dotknięcie palcem. W domu, w sklepie, wszędzie. Zaczęło się chyba w dzieciństwie, gdy mama powiedziała mi, że w lustrach żyją małe duchy i trzeba je pozdrowić. Oczywiście teraz wiem, że to bzdura, ale nie potrafię się tego pozbyć. Mój chłopak już mi to tyle razy robił uwagę, że kiedy idę na imprezy, staram się tego nie robić, ale czuję się wtedy jakaś niezupełna, nerwowa. Czasem w pracy pretekstuję, że idę do łazienki, żeby móc dotknąć lusterka w toalecie. Wiem, że to dziwne i logicznie rozumiem, że absolutnie nic się nie stanie, jeśli tego nie zrobię, ale ten lęk, ta niepewność... to jest silniejsze niż ja. Życzę sobie, żeby ktoś mnie z tego wybaczyć, bo sam siebie nie mogę. A może jest tu ktoś, kto rozumie tego typu rzeczy?
+14
OgólneAnonim76 dni temu
2 komentarze
Komentarze (2)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Ccichy538176 dni temu
Zrozumiałem, co czujesz - to brzmi jak zwykły OCD, gdzie wiesz że to irracjonalne, ale lęk jest silniejszy niż logika, i dobrze byłoby się tym zająć z psychologiem zamiast tylko to tolerować.
+20
Sszaralisica1576 dni temu
Rozumiem cię, bo mam podobnie z dotykaniem drewna - wiem że to irracjonalne, ale lęk przed nieszczęściem jest silniejszy niż logika, i szczerze mówiąc, zamiast się tym męczyć, zaczęłam to po prostu akceptować jako swoją osobliwość, bo może lepiej żyć w zgodzie z sobą niż się za to wstydzić?
+13