Byliśmy razem 7 lat. SIEDEM LAT. A ja przez ostatnie 2 lata rozmawiałem codziennie z kimś innym. Nie było nic fizycznego, ale Boże, jak bardzo mi tego brakowało. Rozmów, słuchania, poczucia że ktoś mnie rozumie. Moja dziewczyna zajęta była sobą i swoją karierą, a ja siedziałem w domu jak statua. Ta druga osoba zwracała mi uwagę, śmiała się z moich żartów, pytała o mój dzień. I trzymałem to w sekrecie. Ukrywałem rozmowy, kasowałem wiadomości, kłamałem gdzie byłem. Dzisiaj się przyznałem i widzę jak płacze. Wiem że się nie da tego naprawić. Wiem że zasługuję na nienawiść którą teraz widzę w jej oczach. Ale jednocześnie czuję taką ulgę że już nie muszę kłamać. Nie wiem czy to złe czy normalne.
0
ZwiązkiAnonim4 dni temu
2 komentarze
Komentarze (2)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Kkasper_394 dni temu
Rozumiem co czujesz, ale ulga że się przyznałeś to nie to samo co konsekwencje - ty miałeś dwa lata na zmianę sytuacji, a zamiast tego budowałeś drugi świat w ukryciu, to nie była komunikacja w związku tylko zdrada emocjonalna.
+9
Zzwykly_lis664 dni temu
Rozumiem tę ulgę, ale musisz sobie jasno powiedzieć - nie kłamałeś przez 2 lata bo jej brakowało Ci uwagi, tylko dlatego że sam sobie na to pozwoliłeś zamiast poruszyć temat w związku; teraz przed nią masz pracę, a przed sobą pytanie czy potrafisz być uczciwy zanim znowu będzie za późno.
+8