Przez siedem lat mieszkam z moim chłopakiem i udajemy idealną parę. Pracuję w korporacji, jesteśmy wszyscy zazdrosni o naszą relację, pokazuję zdjęcia z wakacji, romantyczne wieczory. Ale prawda jest taka, że co czwartek idę do mieszkania mojego byłego chłopaka. Nie dzieje się nic złego – po prostu siadamy, gadamy, słuchamy muzyki którą słuchaliśmy gdy byliśmy razem. Czasem płaczemy. Czasem śmiejemy się do łez. Mój obecny chłopak myśli, że mam spotkania w pracy w czwartki. Nikt tego nie wie. Moja mama myśli, że jestem szczęśliwa. Moje koleżanki myślą, że mam życie marzeń. Czasem się zastanawiam czy to zdrada, bo fizycznie nic się nie dzieje, ale emocjonalnie chyba oddaję coś czemu nie powinnam. Czuję się jak oszustka, ale nie potrafię przestać. Tamto mieszkanie to jakby przerwanie od bycia tym kim jestem przez pozostałe sześć dni tygodnia.
+5
SekretyAnonim12 dni temu
1 komentarz
Komentarze (1)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Sstary_kumpel11 dni temu
Rozumiem, że to dla ciebie forma ucieczki, ale uczciwie - to nie jest uczciwe wobec faceta, który myśli że ma z tobą życie marzeń, kiedy ty co tydzień odjeżdżasz w przeszłość do innego gościa.
+11