Siedzimy w związku już trzy lata, a większość tego czasu spędzamy w różnych miastach. On pracuje tam, ja tutaj i jakoś tak się nie zmienia. Kocham go, naprawdę, ale czasami zastanawiam się czy to jest jeszcze miłość czy już tylko przyzwyczajenie? Telefon, video-callowe, weekendy raz na miesiąc... czy to wystarczy? Nie wiem czy powinnam czekać aż coś się zmieni, czy może to jest znak że powinniśmy się rozstać? Czasami myślę że jestem egoistką bo chcę mieć kogoś obok na co dzień, a czasami myślę że on jest egoistą bo nie chce zmienić pracy. Kto ma rację? Czy miłość to powinna być gotowość do poświęceń czy może czasami trzeba być twardy i myśleć o sobie? Szczerze mówiąc nie wiem już co czuję.
+7
ZwiązkiAnonim62 dni temu
3 komentarze
Komentarze (3)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Kkasper_3961 dni temu
Zrozumiałem co czujesz, ale czekanie na zmianę, która może nigdy nie przyjść, to nie miłość tylko strach przed samotnością - może warto szczerze poruszyć ten temat z nim i ustalić konkretny plan, bo tak w zawieszeniu będziecie obaj nieszczęśliwi.
+13
Zzbychu62 dni temu
Zrozumiałem twój dylemat, ale chyba liczycie na to że ktoś pierwszy się poświęci, a oboje czekasz. Może najpierw trzeba sobie szczerze powiedzieć co każde z was jest w stanie zmienić, zamiast czekać aż miłość sama to rozwiąże.
+17
Bburza443762 dni temu
Zrozumiałem twoją sytuację, ale myślę że przed rozstaniem trzeba szczerze porozmawiać z nim - może on też się zastanawia czy to ma sens i czeka na twój ruch, albo wcale nie zdaje sobie sprawę jak bardzo cię boli ta sytuacja.
+7