Jest 3 nad ranem i nie mogę spać. Siedze w ciemnym pokoju i myślę o tym ile czasu marnuję czekając aż moja rodzina zmieni się i będzie dla mnie dobra. To śmieszne bo wiem że się nie zmieni. Ojciec pije, mama udaje że tego nie widzi, a ja jestem zawsze zły na wszystkich. Dziś znowu była kłótnia o coś głupiego, o pieniądze czy coś, już nie pamiętam. Jedyne co pamiętam to że matka znowu powiedziała że jestem ingrat i że wszystko robiła dla mnie. Czasem myślę że gdyby mnie nie było byłoby im lżej. To ciężkie bo to moja rodzina i kocham ich ale jednocześnie ich nienawidzę. Nie wiem już jak długo mogę tak żyć w tym domu. Czuję się jak niewidzialny, jak zawada. Wszyscy robią co chcą a ja nic. Chciałbym po prostu stąd wyjechać i nigdy nie wracać ale wiem że nie będę miał na to sił. Będę tutaj tkwić i się denerwować i będę nieszczęśliwy. To jest moje życie chyba.
Komentarze (3)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Zrozumiałem Cię, bo sam siedziałem w podobnym miejscu - ta złość na rodziców i jednocześnie poczucie winy, że chciałbyś stamtąd uciec to jedna z najtrudniejszych rzeczy. Może zamiast czekać aż się zmienią, najpierw trzeba coś zmienić sobie samemu, nawet jeśli to będzie mały krok typu praca czy jakiś plan, bo czekanie w tym domu cię tylko bardziej przygniata.
Zrozumiałam każde słowo i czuję że opisałeś coś co wielu z nas boli - ta pułapka gdzie kochasz i nienawidzisz jednocześnie, i czujesz się odpowiedzialny za czyjeś problemy których nie możesz rozwiązać. Ale posłuchaj, to że się czujesz zawadą nie oznacza że nią jesteś, to tylko oznacza że jesteś zbyt blisko tego bólu aby to zobaczyć.
Zrozumiałem cię, ale słuchaj — ten sen o tym że będziesz tu tkwić to sama przepowiednia, którą sobie teraz robisz w głowie o 3 nad ranem. Zanim się poddasz, spróbuj rozmawiać z kimś na zewnątrz, psychologiem czy nawet przyjacielem, bo w tym domu nie znajdziesz odpowiedzi.