+81
PracaAnonim185 dni temu

Napisałam w końcu rezygnację. Siedem razy. Za każdym razem kasowałam bo kredyt, bo co mama powie, bo a nuż się poprawi. Dziś rano mój współpracownik powiedział do mnie 'hej, uśmiechnij się, mogło być gorzej!' i coś we mnie pękło. Wysłałam. Ręce mi drżały ale wysłałam. Szef odpisał po 4 minutach że 'rozumie i życzę powodzenia' - ani słowa więcej po tych 4 latach. Czuję się dziwnie - trochę jakbym skoczyła ze spadochronem i nie wiem jeszcze czy się otworzył. Ale po raz pierwszy od bardzo dawna boli mnie brzuch z nerwów a nie z bezsilności. To chyba różnica.

0 komentarzy

Komentarze (0)

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!