+8
RodzinaAnonim81 dni temu
Nie chodzę na świąteczne obiady rodzinne, bo wiem że będzie wojna. Mama zawsze ma do mnie pretensje, tata nie broni mnie przed jej atakami, a brat udaje że nic się nie dzieje. Siedzimy przy stole i ona zaczyna: "pewnie znowu niedorabiasz", "dlaczego się nie upiększasz", "kiedy wreszcie coś z siebie zrobisz". Mam 32 lata i wciąż jestem dla nich buntowniczką co źle sobie wybrała pracę. Zrezygnowałem z tego wszystkiego. Nie mogę być w pobliżu jej bez uczucia złości i żalu.
0 komentarzy