Przez trzy lata byłem ofiarą bullyingu w szkole i nikt nie chciał tego zauważyć. Wszystko zaczęło się od głupiego żartu na temat mojego wyglądu, którego jeden gościu powiedział przed całą klasą. Wszyscy się śmiali, a ja stałem tam jak głupi, nie wiedząc co powiedzieć. Potem to się rozrosło - przezywki, wrzucanie moich rzeczy do kosza, wysyłanie głupich memów na grupie klasowej. Nauczyciele? Mówili żeby sobie nie brać do serca i żeby dorośli. Moja mama powiedziała że to normalne w szkole i że się hartuje. Ale to nie hartowanie, to ból. Pamiętam jak przed klasą rzucili moim plecakiem i wszyscy się zaśmiewali. Ja tylko stałem i czułem się najmniejszą osobą na świecie. Najgorsze było to że zacząłem wierzyć że faktycznie coś ze mną nie tak. Zacząłem się izolować, nie chciałem chodzić do szkoły, wymyślałem bóle brzucha. W drugiej połowie trzeciej klasy nauczyciel przystopował jednemu facetowi w głos i powiedział że dosyć. Od tamtej pory było lepiej ale nigdy nie zapomniałem tego uczucia poniżenia. Teraz już nie chodzę do tej szkoły ale czasem spotykam tych ludzi i czuję się dziwnie.
+6
SzkołaAnonim83 dni temu
2 komentarze
Komentarze (2)
Zaloguj się, aby dodać komentarz.
Sszara-gwiazda2083 dni temu
Zrozumiałam co czujesz, ta bezsilność gdy wszyscy się śmieją a nauczyciele po prostu odpuszczają... to zostaje w człowieku na długo. Dobrze że w końcu ktoś to przerwał, ale wiem że to nie goi ran natychmiast.
+10
Kkaryna935983 dni temu
Rozumiem cię, sam bullying to rana która nie goi się tak szybko. Ważne że w końcu ktoś dorosły stanął po twojej stronie, ale miały to być wszystkie osoby dorosłe wokół ciebie od samego początku - to nie twoja wina że były nieobecne.
+18