+89
PracaAnonim385 dni temu
Mój szef umarł dwa lata temu. I nie wiem jak to powiedzieć... ale poczułam ulgę. Straszną, wstydliwą ulgę. Przez pięć lat robił z mojego życia piekło, a wszyscy dookoła mówili jaki to wspaniały człowiek był. Nie umiałam płakać na pogrzebie i myślałam że coś jest ze mną nie tak. Dopiero teraz, po terapii, rozumiem że to był zdrowy odruch i że to co czułam miało prawo istnieć. Ale tamten wstyd mi zostaje.
0 komentarzy